Istota naszej boskości

boskosc

Boskość we wszystkich religiach świata postrzegana jest jako domena Boga Stwórcy, który stanowi jedyną instytucje wykonawczą w naszym życiu. On tworzy on rządzi i on planuje. Tak nas uczono od zarania dziejów i tak postrzegany jest świat, gdzie my jako jego owieczki mamy być posłuszni jego prawom.

Biblia wprost mówi o tym, iż Bóg stworzył nas na podobieństwo i wizerunek samego siebie, a do tego dał nam wolną wolę. Zatem jak to się ma do obrazu Stwórcy, jako tego co rządzi, dzieli i karze- nijak.  To iluzja Boga stworzona na potrzeby religii. Tak naprawdę my jesteśmy istotami boskimi i w pełni tworzymy nasze środowisko i realia w jakich żyjemy. Nasza twórcza moc jest efektem tego co nas otacza, również wszechświat oraz inne wymiary istnienia są wspólnym elementem kreacji wszystkich istot, będących obliczem Boga Stwórcy lub jak ktoś chce to nazwać Źródła.

Wszystkie jasne i ciemne strony życia są efektem naszej kreacji. Sami wchodzimy w pewne sytuacje życiowe, aby ich doświadczyć lub „odrobić swoje lekcje”. Mają one czegoś nas nauczyć, rozwinąć naszą osobowość, a tym samym poprowadzić do tzw. oświecenia- tak uważają niektórzy uduchowieni. Pewnego dnia zadałam sobie pytanie: Dlaczego tylu ludzi cierpi, kreuje sobie sytuację dyskomfortu życiowego i wchodzi w ciemną stronę energii. Odpowiedź była dość zaskakująca: „Aby zrozumieć i dotknąć swojej boskości”.  Powiem szczerze sama ten temat wiele razy przerabiałam w swoim życiu, podobnie jak 99% społeczeństwa w tej gęstości. Stworzyliśmy ten świat, aby doświadczać tego co jest swego rodzaju odwrotnością istot boskich. Wydaje się to niedorzeczne i niemające wręcz jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia. A jednak ból, cierpienie, tzw. ciemne energie istnieją i funkcjonują w życiu praktycznie każdego człowieka w mniejszej lub większej postaci, mając wpływ na całokształt przeżyć na ziemi.

Pojawia się tutaj pytanie: dlaczego schodząc tutaj na ziemię decydujemy się na taką rzeczywistość naszego istnienia ?

Gdyby nie było ciemności nie widzielibyśmy światła

Światło rozświetla ciemność i w tym aspekcie wydaje się to bardzo racjonalne. Te dwa elementy, będące na przeciwstawnych biegunach uzupełniają się z sobą. Ciemność w tym wypadku jest swego rodzaju wyznacznikiem światła. Im ciemniej jest w naszym życiu tym bardziej możemy dostrzec w nas samych to co jest naszą pierwotną cząstką, będącą właśnie tym duchowym światłem w naszym sercu. Ból, cierpienie, kryzys, choroba itp. przychodzą do nas po to, abyśmy mogli zrobić przystanek i zrozumieć samych siebie, a tym samym swoją boskość, będącą w każdym z nas.

Wiele lat temu poznałam człowieka, który opowiedział mi swoja historię życia. Obecnie jest to człowiek żyjący w zgodzie z naturą, prowadzący zdrowy tryb życia, rozwijający się duchowo. Jednakże, żeby do tego doszło, musiał upaść na samo dno. W tym wypadku pomocnym narzędziem był alkohol. Ów człowiek był alkoholikiem. Został przez to wyrzucony z domu rodzinnego i prowadził tryb życia jak wielu kloszardów miejskich, napadał i okradał ludzi, aby zdobyć pieniądze na alkohol. Upadł na samo dno nędzy, choroby i rozpaczy swojej ludzkiej egzystencji. I będąc właśnie tam dostrzegł to światło, które tliło się w jego sercu. To spowodowało, że znalazł siłę na to, aby zmienić swoje życie, rozstać się z wódką i zacząć nowe życie. Wkroczył na ścieżkę duchową.

Takie sytuacje życiowe przeżyło zapewne wielu z nas. Kiedy byliśmy już na samym dnie lub sytuacja życiowa zaczęła przerastać nas samych, wtedy wewnątrz nas pojawiła się swego rodzaju mobilizacja, aby to zmienić w naszym życiu. Uruchomiliśmy pokłady naszej wewnętrznej kreatywności, które zmieniły tok wydarzeń naszego życia i wprowadziły nas na zupełnie inną ścieżkę życiową. Właśnie ta wewnętrzna kreatywność, wynikająca z naszej boskości pobudza nas do zmiany naszego życia. Tworzy nową rzeczywistość naszego istnienia. Wychodząc z dna lub z sytuacji dyskomfortu nagle uświadamiamy sobie jak wielka moc tkwi w nas samych, jak wielkimi jesteśmy istotami boskimi. Jeżeli potrafiłem dokonać takiego CUDU w moim życiu to potrafię zrobić jeszcze więcej. Mogę zmienić moją drogę i wykreować to co chcę. Na tym właśnie polega dotknięcie (poznanie) naszej boskości.

Wielu z nas przerabia schematy życiowe, które często powtarzają się i powodują u nas burzę emocjonalną. Sytuacje życiowe przynoszą nam podobne scenariusze, które dotyczą tego samego problemu. Jednak nie one bywają głównym tematem. Sedno sprawy często wywodzi się z naszego dzieciństwa lub poprzednich wcieleń. Diagnoza problemu to odnalezienie sytuacji, która miała emocjonalny oddźwięk w przeszłości linearnej. Poznając spectrum możemy pozbyć się danego zdarzenia z naszego życia. Jednak, aby to nastąpiło trzeba zrozumieć powód naszego cierpienia. Co nas skłoniło do wykreowania w naszym życiu takich scenariuszy życiowych. Czego chcieliśmy doświadczyć a tym samym zrozumieć w naszym życiu.

Aby to bardziej przybliżyć podam tego typu przykład: Osoba, nad którą w dzieciństwie znęcano się psychicznie, wpajano jej brak poczucia wiary we własne siły, w życiu dorosłym przeżywa te same schematy w postaci środowiska ludzi oraz okoliczności. Sytuacje życiowe doprowadzają ją do tego, że czuje się kompletnie zaszczuta, uważa siebie za tzw. niedojdę życiową, pojawiają się również depresja i myśli samobójcze. I tutaj w końcu pojawia się DOŚĆ. Mam już dość bycia poniżanym i gnębionym. Powiedziałabym, że jest to punkt zwrotny do rozwiązania całej tej sytuacji, kiedy mówimy sobie już DOŚĆ.  Prawdziwy problem wywodzi się z dzieciństwa. Ale należy tutaj zadać sobie pytanie, dlaczego i po co coś takiego wykreowałem w moim życiu. W tym momencie otwieramy się na odpowiedź z głębi naszej duszy. Poczucie niskiej wartości i poniżenie w oczach innych ma nauczyć wiary w samych siebie. Nauczyć nas zaufania do siebie, słuchania własnego Ja a nie szukania rozwiązań na zewnątrz.

Zrozumienie tego problemu prowadzi do uwolnienia. Wiedząc, jaką lekcję dla samych siebie przerobiliśmy, potrafimy z prawdziwego serca podziękować za nią, wybaczyć sobie i być wdzięcznym za dar, który właśnie sobie uświadomiliśmy. Wtedy dopiero odchodzi to co nas gnębiło przez całe nasze życie. Ciemność pokazuje nam nasz element boskości, dowalając nam tak długo i tak mocno, żebyśmy się w końcu obudzili. To jest swego rodzaju jak kubeł zimnej wody, który polewamy na siebie aż się ocucimy z marazmu iluzji tych sytuacji i przestaniemy w nie wchodzić emocjonalnie. Na tym właśnie polega zrozumienie istoty naszej boskości.

Schodząc tutaj na ziemię, jako istoty boskie wyzbywamy się atrybutów naszej boskości. To tak jakby pozbawić czarownicę daru czarowania i zmuszenia jej do działania czynem i rozumem, a nie czarami. Bo czarować to przecież każdy głupi potrafi.  W ten sposób chcemy doświadczać innego stanu samych siebie, otaczając się niskimi wibracjami, ciemnymi energiami, aby poznać swoją boskość. To jest jak powrót do stanu swojej pierwotnej tożsamości, ale już, jako istoty w pełni świadomej swojego Ja. Co nas nie zabije to nas wzmocni, a tym samym ugruntuje naszego wewnętrznego ducha.