Twoja wiara cię uzdrowiła

Ludzie ostatnio zadają mi szczególne pytanie. Otóż czy techniki typu dwupunkt, Access bars oraz wiele innych obecnie stosowanych rzeczywiście pomagają i przynoszą zamierzone efekty. Czy to jest tylko swego rodzaju zwykła ściema.

Kiedy  Jezus pielgrzymował i spotykał się z ludźmi chorymi,  kładł na ich czołach rękę i nagle człowiek ze sparaliżowanymi nogami wstawał, chory i leżący przez długi okres czasu w łóżku wracała do zdrowia itp…

Gdy mu ludzie dziękowali za cud uzdrawiania, mówił jedną rzecz:

„Nie dziękujcie… Wasza wiara Was uzdrowiła”.

Te słowa doskonale każdy z nas zna w biblii. Słowa te przez wiele tysięcy lat były powtarzane w kościele, czytane w Piśmie Świętym. Natomiast sama interpretacja i zrozumienie, co nasz Mesjasz miał na myśli do tej pory było błędnie lub w ogóle nieinterpretowane. Należy zatem zadać sobie pytanie czym tak naprawdę jest ta wiara.

Ale zanim odpowiemy sobie na to pytanie należy zrozumieć jak działa nasz zaprogramowany mózg. Wyjaśnię to z punktu widzenia zdrowia naszego ciała, ale tak naprawdę dotyczy to również innych sfer naszego życia, a szczególnie realizacji celów, które sobie stawiamy.

Od dzieciństwa jesteśmy kodowani, że tylko Pani Doktór w białym fartuchu może nam pomóc ugasić ból, wyleczyć z uporczywego przeziębienia czy dać właściwe lekarstwo, które pozwoli nam cieszyć się dobrym zdrowiem. Program ten przez szereg lat umacnia się w naszym umyśle i tworzy swego rodzaju schemat wiary, że lekarz nam pomoże. I tak w wielu przypadkach się to działa. Pewnie nieraz wychodząc z gabinetu lekarskiego miałeś wrażenie, że twój stan zdrowia się poprawia. Nagle uporczywy kaszel przechodzi, lepiej ci się oddycha przez nos. Co się stało ? Czyżby nastąpił cud ? No można tak powiedzieć. Otóż twój wierzący w moc lekarza mózg przesłał sygnały do organizmu, a organizm uruchomił odpowiednie procesy samoleczenia. Nie nastąpiłoby to bez katalizatora w postaci lekarza. Apropos wszelkiego rodzaju medykamenty też są takimi stymulatorami pobudzającymi nasz organizm do zwalczenia choroby, jeżeli oczywiście w ich moc głęboko wierzymy.  Wychodzi na to, że nie lekarz nas leczy a my sami się leczymy. I tak właściwie jest. Tylko aby sam fakt miał miejsce, potrzebujemy tego stymulatora w postaci WIARY.

No ale przyjrzyjmy się tym bardzo skutecznym technikom, które działają na polach kwantowych, prowadzone są z poziomu serca, a tym samym omijają nasz zaprogramowany mózg. Czyli tutaj nie powinno być efektu filtrowania przez nasze ego. Jak słyszę przynoszą one niesamowite efekty. Uzdrawiają nasze życie na wszystkich poziomach i co najważniejsze, kto je pozna może sam sobie pomóc bez ingerencji osób trzecich. Czyżby tutaj nie było już kwestii wiary ?

Otóż nie do końca. Są osoby, które twierdzą, że na nich to nie działa. Stosowały same, stosowano na nich, ale nie przyniosło to zamierzonego efektu. Jak zadaje im pytanie: dlaczego np. dwupunkt im nie pomógł ?  Otrzymuje odpowiedź tego typu: „A jakoś nie leży mi ta metoda, wcale nie czuję tego przepływu. I właściwie nie ma żadnego efektu”. Pojawia się tutaj ewidentna niechęć do tej metody, która stymuluje porażkę, czyli w tym wypadku nie daje rezultatów.  Jednym słowem gdzieś na poziomach energetycznych są opory, czyli brak otwarcia samej Jaźni. Gdyż samo przeświadczenie „Jakoś mi nie leży… „ wynika z naszego głębokiego przekonania, płynącego z naszego serca, czyli duszy, a nie z umysłu. Czyżby nasze wewnętrzne Ja blokowało cały proces ? W pewnym sensie tak jest. Jeżeli czujemy się nie przygotowani, coś nas uwiera, tzn. że nie ma pozwolenia gdzieś wewnątrz nas na ten czas lub nasz wewnętrzny brak zaufania nas blokuje. Niemniej jednak techniki kwantowe mają jedną moc. Otóż potrafią zamanifestować nasze cele nawet po wielu latach, pomimo naszego wewnętrznego oporu. Myślokształty i obrazy wysłane poza naszym umysłem idą bezpośrednio do przestrzeni wszechświata. Są one już sygnałem dla Wyższej Jaźni, czego oczekuje świadomość.

Dlatego nieraz możesz się zdziwić, że nagle otrzymałeś coś, o czym marzyłeś np. jako dziecko. Jest to wyraźna odpowiedź wszechświata na twoje wyrażone z poziomu serca pragnienia z dzieciństwa.

Podsumowanie

Wiara zatem jest otwarciem, daniem sobie pozwolenia na realizację pewnego działania w naszym życiu. Niezależnie czy otwarty jest nasz umysł, wtedy puszcza on daną rzecz wyżej ( tak do wyglądało do tej pory), czy nasza jaźń, która otwiera się na daną sprawę z poziomu serca czyli emocji. Kiedy jest otwarcie jest realizacja. Ona czasem może przyjść po wielu latach, kiedy nasza Jaźń lub ego zaakceptowało dany proces. Jednym słowem wiara stymuluje naszą kreację. W biblijnych czasach ludzie otwierając się na Jezusa uruchamiali mechanizmy samoleczenia w swoich ciałach i pozwalali sobie na własne uzdrowienie. Dlatego ich wiara ich uzdrawiała.