Klątwy, podpięcia, obciążenia i inne współuzależnienia

Jak sama zauważyłam temat dość wyraźnie na czasie. Wiele osób uwalnia się obecnie z tzw. własnych uzależnień ( klątw, obciążeń, podpięć  itp.),  które nosiły na swoich barkach nieraz przez kilka lub kilkanaście wcieleń. Wynika to z tego, iż aby wejść w wyższe wymiary i  wibracje trzeba pozostawić to co doświadczało się w tym wymiarze i karmiło je swoją energią.  

Przy tych uwolnieniach i oczyszczaniach niektórzy zupełnie nieświadomie wchodzą w nowego typu doświadczenia. Biorąc je po prostu od innych osób lub zdarzeń w swoim życiu, albo ściągając zupełnie nowe swoją niewiedzą i wysokim ego. Ale aby tak naprawdę pożegnać w swoim życiu tego typu tematy, trzeba zrozumieć genezę samego przypadku wszelkiego rodzaju uzależnień.

Skąd one się biorą i dlaczego wchodzimy w tego typu relacje ?

Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta:, „bo chcemy tego doświadczyć”. Sama już odpowiedź sugeruje, że sami sobie to robimy z własnej nieprzymuszonej woli. Może to wiele osób zaskoczyć, zawłaszcza tych, którzy chodzą do terapeutów i tam przechodzą tzw. sesje oczyszczania. Sami terapeuci oddają swoją energię i oczyszczają przestrzeń swojego pacjenta z wszelkiego rodzaju podpięć, obciążeń i zdejmują klątwy. Na początku jest poprawa, ale potem nagle wszystko znowu wraca z dwojoną siłą lub przyjmuje inna postać nieraz tego samego pokroju. Zapytacie dlaczego tak się dzieje ? Otóż dlatego że nie ma pozwolenia na zwolnienie z obowiązku świadczenia takiej usługi na poziomie duszy. I wtedy nieraz wielomiesięczne sesje i kuracje nie przynoszą efektów, a wręcz przeciwnie. Sam terapeuta traci energię i jest wypompowany, a pacjent nieraz jeszcze bardziej cierpi.

Aby to bardziej zobrazować opowiem wam pewną bajeczkę:

Gdzieś daleko w astralu kilka lub kilkanaście duszyczek umawia się między sobą. Słuchaj ty na mnie rzucisz klątwę, ja wezmę na siebie doświadczenia całego rodu Iksińskich, w których ty i ty żyliście, aby „odkupić” pewne zobowiązania wobec jeszcze innych duszyczek, a ty mnie z tego uwolnisz (zdejmiesz klątwę) itp…. Nieraz taki proces może trwać przez wiele wcieleń, gdzie spotykamy się ze sobą kilkakrotnie, aby przeżywać ze sobą pewne doświadczenia i wyświadczać sobie nawzajem pewne usługi. Wiedzą o tym doskonale terapeuci, doradcy duchowi, którzy na co dzień spotykają się z takimi przypadkami.

No i takie duszyczki inkarnują wspólnie razem na ziemię, aby zabawić się w tą grę i odstawić teatr kilku lub kilkunastu aktorów. No i wychodzi, że Marek ma cholernego pecha w życiu, nie układa mu się na polu materialnym oraz nie może znaleźć odpowiedniej partnerki. Myśli sobie holender jakby mnie ktoś przeklnął. No i ten ów aktor ( Marek) szuka przyczyny swoich porażek. Trafia na jednego lub konsultuje się z kilkoma terapeutami jasnowidzami, którzy mówią mu, że jego pradziadek z inna kobietą miał dziecko, którą porzucił i kobieta ta rzuciła klątwę na jego rodzinę i on te doświadczenie teraz odpracowuje. Jakaś zła i ciemna kobieta potwornie na niego się zawzięła, rzuciła urok, zablokowała mu czakrę serca i dlatego nie może sobie ułożyć życia z inną przedstawicielką płci odmiennej. Inna miłość (homoseksualizm) też jest swego rodzaju doświadczeniem, które dana istota chce tutaj na ziemi przeżyć. Oczywiście przypadków tego typu można snuć wiele. Ale nie o to mi chodzi.

No i taki Mareczek wychodzi z gabinetu terapeuty z burzą gromów na Elę, która mu złamała życie, bo rzuciła na niego urok, na swojego ojca lub matkę, bo jego/jej cały ród ciąży mu na plecach, przez co on nie może rozwinąć skrzydeł i ma wiecznie pecha.

No i zaczyna się gra w oczyszczanie i odpinanie tzw. więzów karmicznych. Terapeuta dwoi się i troi, aby usunąć te podczepienia. Często też wpada w pułapkę i sam na siebie nieświadomie bierze te obciążenia lub wchodzi w ciemną stronę, bo dotyka spraw na które nie ma pozwolenia, aby to odciąć. Dlatego mówi się dużo o uważności i tzw. zabezpieczeniach przy takich sesjach. Pacjent odczuwa czasową ulgę. Poczym wszystko nagle wraca lub okazuję się, że część roboty się udało wykonać, ale niektóre uzależnienia nie chcą odejść. Generalnie sam terapeuta traci bardzo dużo czasu i swojej energii na coś, co niejednokrotnie przynosi mizerne rezultaty lub nie do końca się udaje. A wszystko, dlatego, że zabieramy się do tego od tzw. „dupy strony”.

Zrozumienie własnego doświadczenia

Jako istoty w pełni kreatywne sami ściągamy na siebie pewne zdarzenie i doświadczenia czy na poziomie indywidualnych przeżyć czy też globalnych. Kiedy potrzebujemy pewnych przeżyć, znajdą się na naszej drodze życiowej właściwe istoty, które nam pomogą to zrealizować w naszym życiu. Należy o tym pamiętać, że sami je ściągnęliśmy, żeby nam wyświadczyły przysługę i zrobiły przysłowiowego „ała” lub dali nam szczęście, miłość czy sukces. Dlatego nie należy ich za to winić, lecz prawdy i zrozumienia szukać w sobie. Gdyż my ich zaangażowaliśmy do tej gry w naszym życiu. I tylko my, jako istoty posiadające wolną wolę, możemy ich zwolnić z obowiązku świadczenia takiej usługi wobec nas na poziomie duszy. Zwolnić, czyli dać im wolność, ponieważ my w ten czy inny sposób również uzależniamy ich od siebie, trzymając ich na swojej usłudze. Na tym m.in. polega współuzależnienie wobec innych. Nie ma tutaj niczyjej winy ani tzw. złej woli. Po prostu jest to doświadczenie umówione w astralu. Dlatego wdzięczność, podziękowanie i wybaczanie jest bardzo ważnym aspektem w oczyszczaniu tego typu schematów.

Jak z tego wyjść

Tak naprawdę tylko my jesteśmy w stanie się z tego uwolnić. Jeżeli czujemy potrzebę, że mamy dość już tego cierpienia to jest już pierwszy krok do sukcesu. Możemy to zrobić sami lub poradzić się doświadczonego i jasnowidzącego terapeuty, który pomoże nam uwolnić te wszystkie relacje. Ale jest jedna podstawowa rzecz, aby to nastąpiło: „Pełna zgoda na odcięcie i uwolnienie”. Bez tego nic nie ruszy w naszym życiu. Zapytacie pewnie kiedy ta zgoda następuje. Otóż wtedy gdy odczuwamy zmęczenie tą całą sytuacją, potrzebę wewnętrzną odejścia już od tego cierpienia, nie trzymania tego. To jest sygnał z poziomu naszej duszy- odpuścić.  Wtedy na naszej drodze pojawią się odpowiednie istoty, które nam w tym pomogą. Co prawda tutaj pojawiają się kolejne uzależnienia i długi wobec tych pomagających nam istot, wymagające wyrównania energetycznego, aby cały proces doszedł do skutku. Dlatego terapeuci za swoje usługi żądają zapłaty lub w jakiś inny sposób wyrównania energii. W innym wypadku terapeuta wytraca swoją energie, na proces, który nie dojdzie do skutku, bo nie było wyrównania energii, a my przy tym tworzymy sobie nowe obciążenia i długi wobec innych istot na kolejne wcielenia, które będzie trzeba odpracować. Tak właśnie działają prawa wszechświata.