Nasz metabolizm

Jako młoda dziewczyna potrafiłam bardzo szybko schudnąć i to w krótkim czasie. Wystarczyło mi nieco ograniczyć jedzenie, zapomnieć na jakiś czas o słodyczach i jeździć na rowerze. Pamiętam, że kilogramy zjeżdżały ze mnie jak szalone. Kiedyś się odchudziłam do 48 kg. Co przy moim średnim wzroście było już niedowagą. Ech… ale to były czasy.

Niestety po trzydziestce i dwóch ciążach sytuacja diametralnie się  zmieniła. Spowolniony metabolizm, choroba hashimoto, a ostatnio podejrzenie choroby Cushing ( guz na nadnerczu i wysoki poziom kortyzolu) spowodowały, że zaczęłam tyć i to bardzo mocno. Aż osiągnęłam wagę 107 kg w styczniu 2016 roku. Wtedy postanowiłam coś z tym zrobić.

Styl życia, rodzaj spożywanych pokarmów i technika jedzenia powoduje, że w naszym układzie pokarmowym z biegiem lat pojawiają się różne zaburzenia, dolegliwości i negatywne przemiany hormonalne, które też skutecznie blokują nam zrzucenie wagi, a wręcz sprzyjają jej wzrostowi.

I to nic nie ma wspólnego z obżeraniem się- jak to powszechnie się uważa, że gruby człowiek dużo je

Często otyli ludzie jedzą o wiele mniej niż szczupli, bo ciągle liczą się z nadwagą. Mój dziadek powiadał, że są kobiety, które tyją wprost z powietrza. A na to wpływa wiele innych czynników, które omówię w dalszych artykułach. Na razie skupmy się na naszym metabolizmie.

Jak wygląda praca naszego metabolizmu

Pewnie zastanawiałaś się nie raz jak to jest, że są ludzie, którzy mogą jeść dużo i są szczupli. Te  osoby mają tzw. szybki metabolizm, czyli ich organizm zamienia zjadane pożywienie w energię, zamiast ją gromadzić w organizmie w postaci tłuszczu.

Nasz organizm stosuje dwie techniki magazynowania tłuszczu na potrzeby własnego funkcjonowania. Pierwszy z nich to podręczny magazyn, znajdujący się w naszych mięśniach i wątrobie. Tam magazynowane są zapasy w postaci glikogenu. Drugi magazyn, ten na czarną godzinę, znajdują się pod skórą i tam magazynowane są zapasy w postaci substancji, zwanej powszechnie tłuszczem.

Gdy zabraknie jedzenia, nasz organizm najpierw wykorzystuje zapasy z tego najbliższego magazynu, a dopiero potem sięga po te zmagazynowane pod skórą. No i wydaje się, że filozofia odchudzania staje się bardzo prosta. Nie jeść i wszystko powinno być ok. Ale moi drodzy tak nie jest.

Otóż nasz organizm jest tak skonstruowany, że umie się przygotować na takie ewentualności jak głodówka. Gdy zaczynamy mniej jeść lub stosujemy tzw. głodówkę, wtedy nasz metabolizm również zaczyna spowalniać. Zachowuje się jak człowiek, który ma mało pieniędzy i liczy się z każdą złotówką. Tak nasz organizm oszczędza każdą kalorię i co się da odkłada na później. Wszystkie diety ograniczające kalorie powodują tylko spowolnienie metabolizmu i gromadzenie większych ilości tkanki tłuszczowej w naszym organizmie w dłuższej perspektywie. Stąd efekt tzw. jo jo.

Co zatem robić, aby nie spowalniać metabolizmu ? 

Pierwsza zasada:

Nie głodzić się i jeść regularnie w odstępach 3-godzinnych i  w mniejszych ilościach

Pierwszym problemem naszej otyłości jest tempo życia. Ciągły stres ( wysoki kortyzol we krwi) i nie możność regularnego jedzenia. Wielu z nas nie ma czasu w ciągu dnia, aby usiąść spokojnie i coś zjeść. Zazwyczaj cały dzień na głodzie, wracamy do domu późnym popołudniem lub wieczorem i co robimy ? Otóż rzucamy się na lodówkę. A potem się dziwimy: przecież tak mało jem i czemu ja ciągle tyję, zamiast chudnąć.

Zasada druga: 

Aby sukcesywnie chudnąć należy ograniczyć  tylko minimalnie ilość spożywanych dziennie kalorii

Powinnaś jeść tyle, aby nie czuć się głodna, ale troszkę mniej niż twoje dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Dzienne zapotrzebowanie na kalorie można łatwo wyliczyć w Internecie. Wystarczy np. ograniczyć jedzenie o np. 500 kalorii. Oczywiście nie głodząc się tylko zastąpić niektóre produkty żywnościowe innymi. Na przykład w ciągu dnia jesteś głodna to zamiast bułki z serem lub drożdżówki zjedz jabłko lub jogurt. Wtedy zasycisz organizm, a twój metabolizm nie poczuje, że coś się zmieniło. Warto mieć zawsze pod ręką szybką i zdrową przekąskę.

Ta technika nauczy cię wyczuwać potrzeby twojego organizmu. Dietetycy proponują, aby jeść trzy duże posiłki w ciągu dnia i dwie przekąski. Mnie osobiście to nauczyło, że już wyczuwam, kiedy mój organizm potrzebuje paliwa i na co mam ochotę. Dziś jem regularnie i słucham siebie, ponieważ nasz organizm jest na tyle mądry, że wie czego mu brakuje.

Zasada trzecia

Wczuj się w swój organizm i poczuj na co masz dziś ochotę

Oczywiście ktoś powie: A jak mam ochotę dziś na batoniki, ciasta czy czekoladki  to co ? Hehehe… to nie tak działa. Oczywiście cukry też są potrzebne naszemu organizmowi, ale nie akurat w takiej postaci. Ja z pewnych grup produktów zrezygnowałam i jest mi z tym bardzo dobrze. Przestałam jeść przede wszystkim mączne produkty i zastąpiłam je innymi. Nasz organizm jest na tyle mądry i wie jakich składników nam brakuje. I często nam to sygnalizuje w postaci właśnie konkretnych produktów. Jak np. masz ochotę nagle na czekoladę tzn. że brak ci magnezu we krwi. Możesz zjeść sobie jej kawałek, ale tej o dużej zawartości kakao, czyli gorzką.

Zasada cztery

Nie przesadzać

To jest problem wielu z nas. Nie umiemy jeść w mniejszych ilościach i często. Zazwyczaj nasze posiłki są obfite, jedzone w pośpiechu i szybko. W takiej sytuacji nie wyczuwamy momentu nasycenia i po uczcie zazwyczaj jesteśmy już przeżarci i jeszcze bardziej zmęczeni niż przed posiłkiem.  Kiedyś wpadł mi w ręce artykuł jak jedzą ludzie w Japonii. Japończycy są bardzo szczupłym narodem, który utrzymuje wagę i młodość do późnej starości. Ich sekretem jest właśnie technika jedzenia. W Japonii praktycznie nie spożywa się produktów mącznych. Ponadto u nich jest swego rodzaju celebracja jedzenia. Japończyk stawia przed sobą małe estetyczne miseczki jedzenia. W jednej jest troszeczkę ryżu, druga zawiera duszone mięso lub rybę i np. dwie są z małą ilością warzyw lub owoców. Bardzo przyjemne dla samego oka. Ponadto on się tym delektuje. Przede wszystkim je pomału i przeżuwa każdy kęs ( bez stresu) . W ten sposób wie, kiedy jego organizm już jest nasycony i przestaje sygnalizować, że jest głodny. Nazwałabym to swego rodzaju medytacją jedzenia. Pora posiłków jest dla nich bardzo ważna i nikt nie powinien im w tym momencie przeszkadzać. Przy spokojnym trybie spożywania pokarmu nasz organizm zdąży nam zasygnalizować, że ma już dość. Gdy zaspokoimy pierwszy głód warto odczekać ok. 15 minut. Jeżeli mamy ochotę na jeszcze, to nie krępujmy się i zjedzmy jeszcze małą dokładkę.

A sami wiemy jak to wygląda w naszej kulturze

Stres powoduje podniesienie poziomu kortyzolu we krwi, a tym samym sprzyja, że nasz organizm pod wpływem stresu odkłada szybko spożywane jedzenie w postaci tkanki tłuszczowej. A niestety zazwyczaj wpychamy w siebie na szybkiego bułkę lub kotleta i jeszcze przy tym dzwoni telefon, a my staramy się w pośpiechu przełknąć kęs, aby go odebrać.