Matka, żona i kochanka

W naszej kulturze pokutuje przekonanie, że kobieta dba o siebie do momentu ślubu. Kiedy już zostaje żoną, a potem matką przemienia się w zmęczoną, zaniedbaną i często z nadwagą matronę, lub chudą szkapę, która gdzieś w ferworze codziennych spraw zagubiła swoja atrakcyjność i powab.

Macierzyństwo a kobiecość

Jak urodziłam pierwsze moje dziecko, życie moje zmieniło się o 180 stopni. Z kobiety przeistoczyłam się w matkę…. i tylko matkę. A przy okazji w gospodynię domową. Dla wielu kobiet wydaje się to normalne i naturalne. Jednak zastanówmy się, dlaczego nasze życie tak się zmienia, a przy okazji i my się zmieniamy. Czy w tym wszystkim naprawdę jesteśmy szczęśliwe ?
Sterotyp rodziny oparty na tym, że dziecko jest najważniejsze powoduje to, że kobietę-matkę spycha się na dalszy plan. Kiedy pojawia się w domu nowy członek rodziny, cała uwaga bliskich i znajomych skierowana jest na dziecko. Wydaje się to całkiem normalne. Niemniej jednak zapomina się o tej matce- kobiecie, która to dziecko urodziła i największy ciężar w wychowywaniu malucha na nią głównie spada. Rodzinka i znajomi przynoszą prezenty dla nowej latorośli, natomiast nikt nie pomyśli o matce. Mały prezent dla świeżo upieczonej mamy w postaci pomadki lub lakieru do paznokci, to jak atrybut podkreślający, że teraz jesteś kobietą i matką jednocześnie. Jednym słowem nic ci nie ubyło a otrzymałaś jeszcze wartość dodaną w postaci macierzyństwa.

Dlaczego zmieniamy się po ślubie

Matka Polka- tak zazwyczaj mnie witała moja droga sąsiadka z pierwszego piętra, widząc mnie z dwiema siatami zakupów pędzącą na czwarte piętro do swojego mieszkania. No cóż proza życia drogie Panie, którą przeżywa każda z nas.

Kobieta wychodząc za mąż oraz jednocześnie wchodząc w obowiązki domowe całą swoją energię i siłę oddaje swoim bliskim. Swoją uwagę kieruje na męża i dzieci. Problem ten szczególnie dotyka matek siedzących w domu z dziećmi. Często nie uczesane, w dresach , bo tak najwygodniej zapominają o tym, że jeszcze są kobietami. Zmieniają się z kobiety w kurę domową. To jest swego rodzaju przepoczwarzenie się z atrakcyjnej, chcącej się podobać kobiety w matkę i gospodynię domową, która służy bliskim. Często też nie doceniane za swoja pracę w domu, no bo cóż to takiego TY robisz, tracą swoją wewnętrzną tożsamość i stają się kim… nieraz mi trudno powiedzieć tak naprawdę KIM. Ma to swój wymiar drogie Panie w naszym wyglądzie i figurze. Jak się widzimy, takie się stajemy.

Wchodząc w prozę szarego życia, partnerzy w związku często nie potrafią wprowadzić od czasu do czasu pewnej odmiany. Brakuje tutaj celebracji samego związku, czyli życia przed ślubem lub zanim się pojawił nowy członek rodziny. Co powoduje zagubienie samego sensu związku. Być może mężczyźni tego tak nie odczuwają jak kobiety. Dla płci słabej ważne są wartości i atrybuty związku z mężczyzną takie jak miłość, romantyzm, namiętność, adoracja, potrzeba bycia kochaną i akceptowaną jako kobieta. Kiedy tego zaczyna brakować, a otacza nas tylko sucha rzeczywistość, to lata mijają, a w takiej kobiecie wzrastają: napięcie wewnętrzne, depresja, żal i niechęć do samej siebie. Przestaje siebie kochać, patrzeć na siebie jak na kobietę i rezygnuje z wszystkich atrybutów żeńskości. Nie widzi siebie. Czuje wewnętrzny dyskomfort, często nie umie zrozumieć samej siebie, bo nie zna odpowiedzi na proste pytanie: Co mi tak naprawdę jest, czego chcę w życiu? Wydaje jej się, że ma wszystko co chciała, dom, męża, dzieci i powinna być szczęśliwa. Tym bardzie że taka jest ogólnie przyjęta w naszym społeczeństwie postawa życiowa. Znajomi, rodzina przyjaciele ją w tym utwierdzają, że jest szczęśliwa-i jej też się tak wydaje. Tylko dlaczego czuje się coraz gorzej, czegoś jej brak, no i dziwnym trafem przybiera na wadze pomimo że stara się liczyć kalorie lub zajada smutki słodyczami. Niektóre z nas po cichu w poduszkę płaczą.

To wszystko wynika z braku wsparcia, zrozumienia, a przede wszystkim odnalezienia swojej tożsamości w nowej sytuacji. W naszej tradycji jest wprost zakorzeniony wzorzec, ze rodzina i dzieci to podstawa. Nic poza nią się nie liczy. Każda odmienność jest traktowana praktycznie jak patologia. I ta biedna matka polka wierząc w tą tradycję kultywuje wzorce, które tak naprawdę ją niszczą od wewnątrz. Powodują choroby, dolegliwości i otyłość. To wszystko właśnie bierze się z tego, że nie dajemy życia i energii sobie, tylko oddajemy je w całości swoim bliskim. Przestajemy istnieć, my jako my. Na starość stajemy się coraz bardziej oziębłe, zgorzkniałe i zgryźliwe dla własnych partnerów, niektóre z nas nie mogą nawet na nich już patrzeć. Wynika to często z tego, że nasi partnerzy w okresie naszego pożycia nie dał nam tego poczucia, że jesteśmy kochanymi kobietami i ważnymi osobami w jego życiu. A wystarczy tylko mały gest, aby uskrzydlić kobietę- parę ciepłych słów i pocałunek na dobranoc. Nasza uroda, ciepło, blask po prostu gasną, bo nie ma energii zwrotnej. Oddajemy a nie otrzymujemy. Tak to wygląda na poziomach czysto niematerialnych.
Aby zrekompensować sobie to czego nam brakuje w związku uciekamy w jedzenie, a szczególnie w słodycze, które ewidentnie ukazują stan emocjonalny naszego partnerstwa, czyli brak miłości i duchowego wsparcia na poziomach energetycznych. Mamy tutaj do czynienia z poczuciem braku od strony partnera. Ale jest też druga strona medalu. Wiele kobiet w związkach chudnie. Wynika to z obwiniania, zrzucania poczucia winy, całej odpowiedzialności w związku na partnerkę, która mając wyrzuty sumienia, często dźwigając ciężar całej goryczy, nie może przełknąć ani kęsa.
Nasze ciało to jak wskaźnik określający nasz stan emocjonalny. Poprzez dolegliwości hormonalne, cukrzycę, nadwagę itp. pokazuje nam prawdziwą naszą psychikę. Tego się nie da porostu oszukać. Jak się czujemy tak wyglądamy. Wiele z nas nawet tego nie rozumie, ale wystarczy wejść w samą siebie, w swoje wnętrze i zadać sobie pytanie: Czy ja tak naprawdę jestem szczęśliwa w swoim życiu ? A następnie posłuchać swojego ciała, jakie emocje w nim zagrają. Wtedy będziesz już znała odpowiedź na to pytanie.

Brak własnej przestrzeni życiowej- to jest poważny błąd jaki popełnia większość kobiet wchodząc w związki. Poświęcenie, obowiązki i odpowiedzialność są dobrymi cechami, ale Ty jako kobieta też jesteś ważna i powinnaś dla siebie znaleźć czas i moc dla swojego żeńskiego Ja. Abyś czuła się jako kobieta i była odbierana przez środowisko jako kobieta. W dobrej sytuacji są kobiety czynne zawodowo. Otoczenie postrzega je jako kobiety i mobilizuje do tego, aby dbały o swój żeński image. W ten sposób wsparte energią innych ludzi zachowują poczucie tożsamości swojego żeńskiego Ja.

Czego potrzebujemy jako kobiety od mężczyzn

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce artykuł pewnego bloggera sięgającego do korzeni słowiańskich, który pisał na temat energii kobiecej. Tytuł był dość znamienity: „Mężczyzna funkcjonuje na energii kobiecej jak samochód na benzynie”. Autor dość szeroko zajmuje się kobiecością oraz jak ona ważna jest dla mężczyzn. Jednak poruszony został jakby tylko jeden wymiar dopełniania się energii płci. Zabrakło tutaj aspektu, że owszem mężczyzna funkcjonuje na energii kobiecej, ale kobieta na energii męskiej. Kobieta nie jest perpetuum mobile, które się samo napędza. Kiedy jest w związku, podczas aktu seksualnego oddaje swą energię mężczyźnie. Natomiast, aby móc nią nadal emanować potrzebuje energii męskiej, która stanowi swego rodzaju inicjację w tym wypadku. Jeżeli tego brakuje na poziomach energetycznych następuje wypalenie kobiecości.
W materialnej sferze życia wygląda to tak, że nasza natura kobieca wymaga przez całe życie piękna, namiętności, uwagi i inspiracji. Abyśmy mogły funkcjonować jako kobiety, strażniczki ogniska domowego, przejawiać piękno, ciepło, poczucie spokoju i harmonii, stanowić swego rodzaju ostoję rodziny potrzebujemy otrzymywania energii męskiej, swoistego wsparcia ze strony mężczyzny. Każda kobieta chce być adorowana i ważna dla swojego mężczyzny przez całe swoje życie, niezależnie czy ma 20, 30, 40 … 80 lat. Kiedy kobieta przyciąga uwagę innych mężczyzn, a szczególnie tego bliskiego jej sercu, wtedy odczuwa piękno w sobie i przejawia wszystkie wymiary swojej kobiecości, które tak bardzo pożądane są przez mężczyzn i czego od nas tak naprawdę oczekujecie drodzy panowie.

Jeżeli kobieta nie czuje wsparcia swojej żeńskiej natury w swoim mężczyźnie, jej energia zaczyna gasnąć. Co z wiekiem przejawia się w postaci dodatkowych kilogramów, męskich rysów twarzy, dolegliwości na tle kobiecym, frustracji, oziębłości i ogólnego niezadowolenia- często trudnego do określenia, na jakim tle. A w dalszej perspektywie konfliktu z samą sobą i ze swoim partnerem.

Podsumowanie

Przez eony lat wgrano nam w umysł program, który każe kultywować bez względu na wszystko tradycje rodzinne. Wychowywać dzieci, podtrzymywać ognisko rodzinne- bo to jest najważniejsze w życiu. NIE i jeszcze raz NIE. Rodzina, dzieci są ważne, ale nie najważniejsze w życiu. Najważniejsza jesteś TY, Twój partner i wasz związek, bo bez tego nie byłoby i nie będzie prawdziwej rodziny. Dzieci są bardzo mądrymi istotami, wiedzą więcej niż tak naprawdę nam dorosłym się wydaje. Wyczuwają, że między mamą i tatą nie układa się. Często też ciężar tej odpowiedzialności biorą na siebie, obwiniają się za coś, co nie jest ich tak naprawdę udziałem. Dlatego nieraz lepiej się rozstać niż tkwić w czymś, co jest dla was toksyczne. I dać sobie szansę na nowy związek oparty na prawdziwej miłości, co da podwaliny prawidłowego rozwoju dzieci.
Tylko wy szczęśliwi w swoim związku lub związkach możecie wychować dobrze swoje latorośle i dać im na dorosłą drogę życia naprawdę wartościowe wzorce wyniesione z domu. Dlatego odnalezienie pomostu między odpowiedzialnością za rodzinę a partnerstwem powinno stanowić integralną sprawę.