Dusza i jej podstępny plan. Radość i ekscytacja- The soul and her tricky plan. Delight and excitement

ghost-1280683_1280

Artykuł ten nie jest mojego autorstwa, ale doskonale oddaje prawdę na temat umysłu (ego) i duszy.  Stanowi kwintesencję, której do tej pory poszukiwałam i pytałam się mojego Wyższego Ja. Teraz mogłam spokojnie pozbierać puzzle tej całej układanki. 

Wielu z nas wchodząc na ścieżkę rozwoju duchowego błądzi, szukając drogi do wzniesienia na wyżyny wyższej świadomości. Szuka i szuka na zewnątrz, tym samym wchodząc w coraz to większe uzależnienia, programy i kody, które rządzą naszym życiem, a przede wszystkim naszym umysłem. A tak naprawdę odpowiedzią na nasze harmonijne i duchowe życie jest nasze serce -bo tam właśnie się znajduje nasza dusza. Obecnie wchodzimy w czasy serca i wiele osób bardzo intensywnie to już teraz odczuwa. Dzięki temu będzie można łatwiej nawiązać kontakt ze swoją Jaźnią. Bo cała prawda jest w nas i tylko w nas a świat zewnętrzny to iluzja naszego umysłu.

Dusza, co to jest i czego chce? Czy dusza ma plan? Jak dotrzeć do planu naszej duszy? Czym jest radość i ekscytacja? Jak nie blokować duszy? Jak dopuścić ją do głosu? Dusza, a inspiracja.

Dusza, umysł, rozwój… Jak w na

jszybszy i najlepszy sposób rozwinąć swoje atuty? Jak odkryć to co „w nas siedzi”? Czy dusze umawiają się do grania konkretnych ról przed pojawieniem się w tej fizycznej rzeczywistości?

YustYna, ( hej Justynka ;] ) napisała wczoraj do mnie na jednej z grup, z zapytaniem jak z mojej perspektywy wygląda właśnie ten aspekt. Jak dotrzeć do tego zapisu w sobie? Jak być pewnym, że realizujemy plan duszy?

Gdy osiągnęła już wszystko, czego oczekiwała od życia, doszła do wniosku, że nie ma ono sensu, bo wszystkie dni były takie same. I postanowiła umrzeć.

Paulo Coelho „Weronika postanawia umrzeć”

Temat oczywiście jest bardzo złożony i wielowymiarowy. Na taki temat pisze się książki. Ale w sumie wszystkie tematy, które poruszam na tym blogu właśnie takie są. Postaram się w miarę krótko i zwięźle napisać co do mnie przyszło. Pisząc ten tekst poczułem radość i ekscytację. Dziękuję Justynko ;] .

Na najgłębszym poziomie, o czym uczy nas fizyka kwantowa – jesteśmy czystą świadomością. Niczym się nie różnimy na tym poziomie od siebie. Ja jestem Tobą, Ty jesteś mną.

Dusza jest częścią tej najgłębszej świadomości.

Świadomość, jak to świadomość, chce się poszerzać. Co za tym idzie, potrzebna jej jest inna perspektywa. Dlatego do duszy dołączyło ego. Ego to twór umysłowy – wyobrażenie, o samym sobie. Taka gra pozorów. Ego uziemia duszę – jest dla niej kontrastem, określeniem, dopełnieniem. Dzięki Ego, dusza może doświadczać fizycznej rzeczywistości. Dlatego każdy człowiek posiada w sobie duszę, nad-świadomość (bo można i tak to nazwać) oraz ego. To są właśnie dwa przeplatające się w nas pierwiastki. Czego chce dusza? Dusza chce doświadczać. To jest jej największy sens i plan. Zbierać doświadczenie. Bóg przez nas doświadcza. Wszechświat przez nas staje się bogatszy w doświadczenia. Wszechświat się buduje na bieżąco i bez końca, z tych wszystkich zgromadzonych doświadczeń we wszelkich wymiarach. Patrząc z perspektywy fizycznej rzeczywistości jesteśmy różnymi istotami. Mam nadzieję, że jeszcze Tu jesteście, po tym moim wywodzie ;]

Człowiek jest częścią wszechświata, i jest wszechświatem jednocześnie. Jest nierozerwalnie z nim połączony. Dlaczego? Dlatego właśnie, żeby wszechświat mógł powstawać na bieżąco. Plan wszechświata jak i sama budowa tworzone są jednocześnie. Nasz umysł nie jest w stanie sobie wyobrazić absolutu i nieskończoności wszechświata. Bo nasz umysł chce coś zdefiniować przeanalizować, za-etykietować i wrzucić do szuflady. Nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć głową. Nasz umysł jest stworzony do subiektywnego postrzegania. Co innego dusza…

Dusza językiem uczuć może nam to pokazać. Dać nam poczuć, nierozerwalność z wszechświatem i jego ogrom.

Pokazać nam naszą siłę. Pokazać nam naszą władzę. Pokazać nam nasze możliwości. Mamy w sobie boski pierwiastek. Możemy go wykorzystać jak tylko chcemy. Bo na tym cały myk polega. Mamy wolną wolę i możemy zrobić z nią co chcemy. Możemy tworzyć lub niszczyć. Możemy budować lub burzyć. Kochać lub nienawidzić. A wszechświat beznamiętnie, bez-emocjonalnie doświadcza.

Jednak jest jedna prawidłowość która jest bardzo ważna. Nasza dusza chce doświadczać. Chce to robić po jak najniższej linii oporu. Przy jak najmniejszych stratach energii. Dlaczego? Bo jak szybko wyczerpiesz swoją energię to dusza i za nią wszechświat dużo mniej doświadczą dzięki Tobie. W przyrodzie i wszechświecie na wszystkich poziomach panuje zasada zachowania energii i nic ani nikt nie lubi marnowania, stagnacji energii.

Radość i ekscytacją są kompasem duszy. Są wskaźnikiem – w którą stronę kierować uwagę i podążać. Idąc za tym wskaźnikiem – realizujesz siebie przy jak najmniejszych stratach energetycznych. Idąc za tym drogowskazem, wykorzystujesz swoje talenty i pasje do poszerzania świadomości. Swojej i wszechświata. Podążając za radością i ekscytacją, stajesz się najlepszą możliwą wersją siebie. Jesteś skazany na sukces pod każdym względem. Wszechświat jest Ci wdzięczny za wspaniałą porcję doświadczeń. Uśmiecha się do Ciebie i cieszy się, że wreszcie „zaczaiłeś”. Wreszcie podążasz w swojej najwyższej wibracji.

Tak wiem… teraz czas na wątpliwości. Umysł. Umysł to wątpliwości.

Umysł i ego to kontrast dla duszy. Umysł chce zaplanować Twój sukces. Chce go wymyślić. Jeżeli w Twojej głowie pojawiają się myśli które Ci mówią – nie, ja bym tak nie mógł. – Mam się tylko cieszyć i robić to co chcę? – A obowiązki? – A co powiedzą inni? – A zobowiązania wobec innych?

Ok. Nie jesteś gotowy. Doświadczaj zatem dalej. Poboli jeszcze, pocierpisz, pomęczysz się, postękasz. I Wróci do Ciebie ta kwestia. – Zawsze wraca.

Dusza się wyrywa.

Ona chce doświadczać po najniższej linii oporu. Naprawdę. Umysł jest za wolny, nie ogarnia. Dusza jest jak zwinna, zwariowana, rozpieszczona nastolatka, która wpada do dyskoteki i… Staje się dźwiękiem… Ma gdzieś, czy ktoś patrzy czy nie, co ktoś powie, i co ktoś obok zrobi. Kręci radośnie i zalotnie tyłkiem, – świetnie się bawi. Nie myśli, czuje radochę i poddaje się chwili.

Umysł jest jak wielki ochroniarz – taki potężny goryl. Stoi za nią i obcina na ludzi obok… Komu by tu przywalić. Ma gdzieś muzykę, dobrą zabawę, chce kontrolować sytuacje. Chce zapewnić bezpieczeństwo. Chce czuć się pewnie. Wszędzie węszy niebezpieczeństwo i spisek. Do tego stopnia, że często zabrania duszy iść do dyskoteki. Zabrania jej wszystkiego, z czasem. Czy ona jest szczęśliwa? NIE!!! Czy on jest szczęśliwy? Też NIE!!! Szczęśliwi by byli tańcząc razem…

Tak, sedno tkwi w równowadze. Z duszy przychodzi inspiracja. Fizyczny umysł to odbiera i wprowadza w czyn. Działa.

Bez działania nie ma harmonii. Wszystko się kończy w fazie projektu i nie wchodzi w życie. Działania oparte tylko na umysłowym myśleniu – powielają stare wzorce lub obce wzorce – zaczerpnięte od innych. Nie nasze. Obie kwestie skazane są na porażkę. Musi być równowaga pomiędzy duszą a umysłem. Umysł należy wyciszyć. Uspokoić małpę-umysłu. W ciszy pojawi się inspiracja do działania. Rozpoznamy ją po ekscytacji którą poczujemy. Od razu będziemy wiedzieć, że to jest właśnie TO. Nie będzie procesu myślowego bo to będzie TO. Jeżeli umysł będzie niespokojny to zagłuszy duszę. Zawali ją wątpliwościami – nie da jej dojść do głosu.

Kolejna kwestia to relacja pomiędzy nami a rzeczywistością. Ładnie to ujęła podstępna Bibi na swoim blogu. Rzeczywistość jest jak lustro. Lustro odbijające nasz stan bycia. Ile razy dziennie coś wyprowadza Cię z równowagi? Ile razy dziennie jesteś wybijany, ze stanu ekscytacji i radości? Swojego naturalnego stanu bycia? A może po prostu miotasz się pomiędzy różnymi przeciwnościami i emocjami? To właśnie odbija Twoja rzeczywistość. Umysł boi się oddać swoją pozorną kontrolę duszy.

Tak jesteśmy wychowywani. Z naciskiem na rozwiązania umysłowe. Mamy chcieć i wymyślać sposoby, którymi mamy zaspokajać nasze pragnienia. W praktyce im bardziej czegoś chcesz, tym bardziej mieć nie możesz. Bo do lustra dociera fakt braku – bo skoro chcesz znaczy że nie masz. Jeżeli chcesz w lustrze zobaczyć uśmiechniętą paszczę to co robisz? Sięgasz do lustra i próbujesz zmienić odbijany obraz? Nie… Bo wiesz, że to bez sensu. Trzeba samemu się wyszczerzyć w radosnym uśmiechu. Wtedy i w lustrze widać uśmiechniętą buźkę. A co najczęściej robimy? Chcemy i oczekujemy. A jak nam nie wychodzi to najpierw się frustrujemy i wkurzamy, a potem szukamy umysłowego rozwiązania. W odpowiedzi rzeczywistość też wariuje.

Trzeba się wyciszyć, wziąć głęboki oddech, wrócić do kwestii trochę później na świeżo. Chcemy to przeforsować. Skupiamy się na tym jak to powinno być i jak nas wkurza ten brak. Jakie to jest niesprawiedliwe. Zamiast wyobrazić sobie, jak bym się czuł gdyby się spełniło to czego chce. I wczuć się w to uczucie, w ten stan bycia. Co Cię to obchodzi jak to się spełni? Chcesz nowy samochód? Skup się na stanie jaki będziesz czuł, jak już będziesz nim jechał. A nie na wymyślaniu sposobu skąd go wziąć. To najkrótsza droga. Wiem, że brzmi to jak jakieś czary mary. Ale tak to działa. Co za różnica czy go kupisz za swoje pieniądze? Może go wygrasz? Może dostaniesz taki firmowy? A może ktoś patrząc z boku na to co wyprawiasz stwierdzi, że już się nad Tobą zlituje i Ci go kupi, bo już ma dość tego duchowego pieprzenia. Co za różnica?! Ty będziesz miał nowy samochód.

Gdy skupisz się na tym uczuciu, wtedy dopuszczasz do głosu duszę – boski pierwiastek.

Miłość i uczucia to jej język. Rozmawiaj z nią czując. Czuj tak jak chcesz się czuć, gdy osiągniesz to czego ostatecznie chcesz. Wprawiaj się w pozytywny stan spełnienia i satysfakcji. Radości i ekscytacji. Wtedy pojawią się odpowiedzi. Wtedy pojawi się inspiracja do działania. Jak dostaniesz wenę i inspirację do działania – działaj. Nie czekaj. Nie kombinuj. Nie analizuj. Oczywiście zachowaj zdrowy rozsądek. Ale nie poddawaj się swoim lękom. Zresztą jak działałeś kiedyś w pełnej pasji, podekscytowany, to wiesz o czym piszę. Nie znaczy to, że masz wszystko rzucić, wszystkich opuścić i spalić za sobą mosty. Aczkolwiek, jeżeli to uczucie było by tak silne i byłbyś pewien, że tak należy postąpić – to nic by Cię przed tym nie powstrzymało.

Nasze oczekiwania są blokadą dla tego procesu. To jak my sobie wyobrażamy, w jaki sposób przyjdzie do nas to czego chcemy, jest tylko jedną z możliwości jak to się stanie. Nie ma sensu się w tym zamykać. Lepiej odpuścić planowanie i oczekiwanie. Trzeba nauczyć się zaufania do naszej duszy i wyższego JA. Wtedy automatycznie degradujemy umysł do jego roli – postrzegania rzeczywistości. A do głosu dopuszczamy duszę z jej siłą stwórczą. Rozumiesz? To, że Ty sobie wyobrażasz jak przyjdzie do Ciebie Twój wymarzony samochód powoduje tyle, że zamykasz się w tym wyobrażeniu. A to wcale nie musi być najprostsza i najradośniejsza droga. Zamiast go wygrać i mieć na własność nawet nie zauważysz konkursu i nie weźmiesz w nim udziału. Tylko przejdziesz obok i weźmiesz kredyt w banku z którym się będziesz bujać przez najbliższe 5 lat. Bo tak to sobie wymyśliłeś. Ok i tak i tak masz wymarzony samochód. Ale które rozwiązanie jest prostsze i kosztuje mniej energii?

Jak uwalniasz się z więzienia umysłu, dopuszczasz do tego, że przychodzi najlepiej dopasowane do Ciebie rozwiązanie.

Przychodzi wprost z duszy. Z nad-świadomości. Ze źródła świadomości z którym dusza jest połączona. Jak umysł świruje, papla w swoim chaosie, to niczego nie usłyszysz. Nic nowego nie przyjdzie. A dusza z czasem się wyrwie. Obudzisz się zmęczony, z uczuciem zagrożenia. Z uczuciem, że nawarstwiło się tego tyle nad Tobą, a Ty nie masz jak uciec. Oczywiście umysł będzie Ci dalej podsuwał rozwiązania. Ale w miarę pogłębiania się Twojego dołującego stanu bycia, Twoja rzeczywistość będzie się robiła coraz mroczniejsza i mniej przyjazna. To uczucie, że powinno być inaczej. To uczucie, że chcesz uciec to właśnie krzyk duszy. Pojawia się zawsze gdy w Twoim, życiu więcej jest umysłu niż duszy. Duszy nie może być za dużo. Może zostaniesz ascetą, odżywiającym się tylko praną. Ale za to szczęśliwym ascetą delektującym się bezmiarem swojej zapomnianej jaskini. Jak napisałem wyżej, złoty środek to harmonia między umysłem i duszą. Wielu nauczycieli duchowych o tym wspomina i w pełni się z tym zgadzam.

Podsumowując: poszerzajmy swoją świadomość. Czytajmy, szukajmy, rozmawiajmy, doświadczajmy. To da nam możliwość patrzenia z innej perspektywy. Szybciej odkryjemy co nas ekscytuje i sprawia nam radość. Potem pozostaje tylko za tym podążać. Ufać i cieszyć się. Delektować się słodkim Tu i Teraz. To najprostsza droga do spełnienia planu duszy. Człowiek, działający w ten sposób emanuje wewnętrznym spokojem. Czuć jego wyjątkowość. Ludzie i zwierzęta się do niego garną. Ma on wyższy poziom energetyki i świadomości. Idzie po najkrótszej linii oporu i świadomie decyduje co ma być w jego rzeczywistości. W końcu odkrywa, że życie samo w sobie jest najwyższą ekscytacją.

YustYna mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Oczywiście jeżeli masz jakieś przemyślenia w tym temacie, To dopisz je proszę w komentarzach. Nie poruszyłem kwestii dogadywania się dusz, mimo że słyszałem o tej koncepcji. Na dzień dzisiejszy nie mam jasnego stanowiska do tej kwestii. Tłumaczyło by to wiele aspektów, ale też zrodziło by kolejne pytania.

Kamil.

Ps. Zachęcam gorąco do komentowania, dzielenia się własnymi przemyśleniami. Wpis Ci się podobał? Zapisz się do subskrypcji, oraz udostępnij dalej. Niech idzie w świat!!!

Źródło: http://małpa-umysłu.eu/dusza/