Zrozumieć ciemność -to understand the darkness

raven-988218_1280

„Ciemność jest po to, aby zobaczyć światło

Światło jest po to, aby zrozumieć ciemność „

 Zagłębiam się w ciemność, która jest częścią samej mnie. Widzę jakie to fascynujące doświadczenie. Do tej pory wypierana w sposób agresywny manifestowała się w moim życiu i dopraszała się mojej uwagi. A Ja jak błędny ptak chciałam ją usunąć, zabić, walczyć z nią, wyrzucić z mojej podświadomości. Chciałam być samym światłem. Aż w końcu zrozumiałam, że czegoś takiego tak naprawdę nie ma. Będąc tylko światłem jesteśmy istotami niekompletnymi. W każdym z nas tkwi ciemna i jasna strona nas samych, którą na przemian przejawiamy w matrixie.

Czym jest ciemność

Ciemność jest nieodkrytym obliczem Miłości. Najgłębszym cieniem ego jest Bóg.”

 To część nas samych, która chce uwagi i akceptacji jak światło. Nie ma czegoś takiego jak zło i dobro. To tylko iluzja naszego życia, która nam kazała przyjąć ją, jako tą negatywną i złą. Przez to budziła lęk, strach, poczucie winy, cierpienie i wszystko to co jest poza granicami naszego komfortu. A tak naprawdę są to dwie pierwotne energie, siły, które nas napędzają, budują, tworzą- dzięki nim przejawiamy samych siebie, rozwijamy się i doświadczamy. To są motory w naszej duszy, które napędzają do materializacji naszych doświadczeń i rozwoju osobistego duszy. Przez ciemną stronę mocy możemy ujrzeć inną perspektywę świata, który jest równie dla naszej duszy pociągającym i jakże rozwojowym eksperymentem życiowym. Przez to jesteśmy kompletnymi boskimi istotami. Bo Bóg-Źródło jest zarazem światłością i ciemnością. Ilu w obliczu bycia na dnie w ciemnej najczarniejszej ciemności odnalazło tam właśnie Boga. Zdaje się to być paradoksem, ale istota Boga nie tylko tkwi w świetle, ale też w ciemności. Bóg jest jednym i drugim. Zawiera w sobie te dwie pierwotne siły- dlatego jest wszechmocny, wszechwiedzący i wszechobecny- bo jest wszystkim co my jako jego cząstki możemy przejawiać w materii i poza materią. Dlatego On nas nie ocenia, nie krzywdzi i nie każe. Bo jest wszystkim.

Natomiast system religii rozdzielił te dwie siły i nazwał je dobrą i złą. Tym samym tworząc dualizm w naszym życiu na poziomu ducha jak i materii. Dodatkowo stworzył Boga ( strażnika) ciemności w postaci lucyfera- szatana. Oddzielił świadomość Boga od ciemności- pozbawił go tej cząstki jego samego.  Kazał iść w kierunku światła i wyrzucić ciemność, jako tą złą, szkodliwą, zgubną dla nas samych. I gdzie to nas miało zaprowadzić ? Dzięki tym programom religijnym łatwiej było nami sterować i kontrolować na poziomie ziemskim jak i astralnym. Dlatego zawsze uważałam i uważam, że wszelkie religie to jest opium dla narodu. Mają na celu zdusić świadomość, samodzielne myślenie i podporządkować wodzom, dla których jesteśmy niewolnikami. Nie ma religii, która by nie utrzymywała stanu niewolnictwa.

Zaakceptuj ciemną stronę mocy w sobie 

Często się zastanawiałam nad jedną rzeczą. Otóż jak to jest, że ludzie o dobrych sercach, piękni, wspaniali, którzy niosą pomoc innym- najbardziej cierpią w życiu. Dlaczego los tak bardzo doświadcza prawych, a tych co powinni ponieść najwyższą karę w pewien niezrozumiały sposób wynagradza. Zazwyczaj oni unikają tego wyroku lub jest on przesuwany w czasie. Podobno: „Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy”.

A jeszcze ta cała gadanina o niebie i nagrodzie dla tych, co najwięcej wycierpieli tu na ziemi. Hmmmm no tak jest jeszcze wielu, których ta wizja nakręca. I być może mają rację, bo przecież jesteśmy istotami kreatywnymi i sami tworzymy swoją matrixową rzeczywistość. Baaa jest ona nie całkowicie przez nas tworzona. Tak nam się tylko wydaje. Tak naprawdę naszą rzeczywistość tworzy, a raczej ma na nią wpływ system wkodować, programów i podpięć, które nam zaprogramowana już od dzieciństwa. I to tworząc całokształt daje konkretny wynik w naszym życiu. Pisałam już o tym w poprzednich artykułach na temat pieniędzy.

Ale przechodząc do ciemnej strony naszej mocy. Otóż to co nam się do tej pory mówiono na temat kar i nagród za złe i dobre uczynki możemy sobie wsadzić między bajki. Czegoś takiego nie ma. To jest kolejna iluzja, którą nam wpaja się od dzieciństwa.

Więc o co chodzi z tym dobrem i złem. Kiedy wypierasz z siebie ciemność, walczysz ze swoimi złymi myślami, światopoglądami i emanujesz światłem- tak naprawdę powodujesz, że ona właśnie manifestuje się w twoim życiu w postaci niekomfortowych, bolesnych doświadczeń. Stąd mówi się, że osoby o dobrych sercach poddawane są cierpieniom, a tak naprawdę nie akceptują one ciemności w sobie. Domaga się ona ich właśnie uwagi, tworząc horrorystyczną rzeczywistość matrixa 3D. A ty człowieku myślisz sobie ile to bólu i cierpienia mam w życiu i jak mnie Bóg doświadcza boleśnie. Zaprawdę powiadam ci nie Bóg, a ty sam na siebie to sprowadzasz, nie akceptując w sobie czarnego scenariusza samego siebie- tak to nazwę.

Zapewne drogi czytelniku domyślasz się, że działa to też w druga stronę. Ci co grzeszą mają się dobrze, a nawet doskonale. Największa szuja wychodzi z najgorszych opresji z sukcesem i z szyderczym uśmiechem na ustach. To jest właśnie druga strona medalu, ponieważ prawa wszechświata działają w ten sposób, iż:

To czego się obawiasz i wypierasz w swoim życiu- domaga się właśnie twojej uwagi, manifestując się w twoim życiu.

Dlatego aby być w równowadze i harmonii z samym sobą i kroczyć ścieżką rozwoju duchowego do wyższych wymiarów, należy przyjąć i zaakceptować dwie pierwotne energie, którymi są ciemność i światło. Wydaje się to nie do wykonanie. Otóż jest to do wykonania. Wystarczy na siebie spojrzeć z perspektywy obserwatora. Wyjść ze swojego umysłu, podnieść się ponad programy i schematy ego. Wychodząc z umysłu, w tym stanie jest możliwe w pełni ujrzeć i bez emocji zaakceptować świetlistą jak i ciemną strukturę naszego charakteru, które nas kształtują. Zaakceptować je obie, podziękować im, że w nas są, bo  dzięki nim wiele doświadczyliśmy, a przez to się rozwinęliśmy. Ważny aspektem jest zmiana świadomości do samej ciemności i tego co się z nią utożsamia.

Nie walcz z samym sobą- gdyż to do niczego budującego nie prowadzi, a wręcz tylko spowoduje kumulację kolejnych uzależnień i kodów.

Wykonaj to z poziomu serca i obdarz  miłością całą swoją istotę z jej ciemnymi jak i jasnymi stronami życia. Wybacz i odpuść sobie, ponieważ w każdej sytuacji swojego życia podejmowałeś i podejmujesz w danym momencie najwłaściwsze decyzje. Niezależnie od tego czy są one złe czy dobre. Nie wpędzaj się za to w poczucie winy tylko zrozum, podziękuj, odpuść i wybacz sam sobie. A gdy sobie wybaczysz i uzdrowisz te relacje, zostanie to zrobione również tam u góry w matrycy zbiorowej świadomości.

Na tym właśnie polega uzdrawianie naszej jaźni. Kiedy już to zrobimy solidnie i w szczerej intencji- sami się zdziwimy jak zmieni się nasze życie.